Historia

Lech Makowiecki jest dziś twórcą multimedialnym, realizującym swoją wizję edukacji patriotyczno-historycznej młodego (i nie tylko) pokolenia na wielu płaszczyznach.

 

Zadebiutował w 1976r. nurcie studenckiej „Krainy Łagodności” balladami „Hej, Przyjaciele” i „Kiedy góral umiera”. Współpracował krótko z Rudim Schuberthem, by związać się na dłużej z muzyką country-folk (zespół „Babsztyl”, 230 tys. sprzedanych płyt „Szykuj się bracie”). Od 1985r. tworzy wraz z żoną Bożeną i skrzypkiem Leszkiem Bolibokiem grupę muzyczną „ZAYAZD” – gwiazdę Pikników Country w Mrągowie), z którą do dziś nagrywa płyty, programy telewizyjne, koncertuje – i to zarówno w kraju, jak i za granicą.

 

Z upływem czasu aktywność twórcza Lecha Makowieckiego znajdowała swe ujście w innych niż tylko muzyka obszarach, wykorzystując swe artystyczne i organizacyjne umiejętności na rynku reklamowym i filmowym. W latach 90-tych – jako szef fulserwisowej agencji artystycznej – organizuje koncerty estradowe, produkuje piosenki reklamowe, videoclipy i filmy promocyjne, realizuje całe kampanie reklamowe. Pisze też scenariusze telewizyjnych programów edukacyjnych i rozrywkowych (m.in. serię „Ostatni Zayazd”), a jego muzyka wykorzystywana jest w programach TV i filmach.

 

Wspaniale przyjęty został przez publiczność musical „MICKIEWICZ”, wystawiony w Gliwickim Teatrze Muzycznym, oparty na balladach do wierszy Wieszcza z muzyką Lecha Makowieckiego (z płyty „Zayazd u Mistrza Adama”). Spektakl udowodnił, że mistrz Adam sprawdziłby się doskonale jako „tekściarz” współczesnych piosenek rozrywkowych – i to niezależnie od stylu muzycznego!

 

Na jubileusz 600-lecia Bitwy pod Grunwaldem Lech Makowiecki przygotował musical „GRUNWALD”, fragmenty którego zaprezentowano podczas uroczystej inauguracji w Olsztynie, w oparciu o solistów, orkiestrę Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej, chór, zespół tańca dawnego i bractwo rycerskie z Gniewu (w charakterze żywej scenografii).

 

Lech Makowiecki udziela się również jako publicysta. Owocem ponad trzyletniej współpracy z „Naszym Dziennikiem” są dwa tomiki wierszowanych felietonów: „Pro publico bono” i „Ja tu zostaję”. Autor pisuje też regularnie do tygodnika „W Sieci”, współpracuje z Gazetą Polską Codziennie, a jego komentarze na tematy bieżące (regularne blogi na portalach „wPolityce” i „Niezależna.pl”, FB) mają już liczne grono zagorzałych czytelników.

 

Po latach kariera Lecha Makowieckiego zatacza koło; twórca powraca do świata ballad i pieśni, tyle, że coraz częściej w godnej oprawie orkiestralno-chóralnej. Dojrzałe utwory LM przesiąknięte są szczególnym rodzajem wrażliwości i niezwykle mocno przywołują świat zapomnianych emocji, wywołując u odbiorców (zarówno na koncertach jak i w sieci) łzy lub stany euforyczne. To niezwykły dar; umiejętność wzruszania słuchaczy zaginęła już prawie wśród współczesnych „songwriterów”, tworzących na co dzień komercyjną muzykę użytkową (taneczną, relaksacyjną, rozrywkową itp.)